UŚMIECH BERENIKI.

NOKTURN



Noc księżycowa. Taras królewskiego pałacu, tworzący przystanek między szerokiemi schodami wiodącemi z górnej części pałacu, a spadkiem dolnych, schodzących w głąb ku rzece. Widok daleki na Nil, miasto, pola i ogrody, na pustynię nocnym oparem zawianą. Na tarasie bogate łoże z bronzu i złota, nad niem opona podparta dzidami. Przed łożem skóra lamparcia rozpostarta na kamiennej posadzce. ARSINOE, z dużych koszów czerpie oburącz świeże kwiaty i potrząsa niemi obficie płyty posadzki. Na najwyższym stopniu dolnych schodów, oparty o harfę, siedzi HESRAMEL, zapatrzony w każdy

ruch Arsinoi.

HESRAMEL

Gdyby pieśń moja mogła się zmienić w dziewczynę, ty byłabyś tą pieśnią, Arsinoe! Włosy twoje głaszcze blask miesiąca promykami podobnymi do tęczowych pajęczyn. Możnaby prząść włosy twoje, jak przędzę jedwabnika, na kądzieli oprawnej w kość słoniową i złoto z Ofir. Królowa nie jest tak piękna, jak ty Arsinoe!

ARSINOE (zdumiona).

Królowa jest najpiękniejsza!

HESRAMEL

Nie. Oczy królowej są wielkie i ciemne, podobne do cystern o dnie tajemniczem, w które nie patrzę nigdy. Z takich oczu może wyjść coś strasznego.

ARSINOE (z lękiem).

Milcz! usłyszy kto...

HESRAMEL

Nie bój się. Będę mówił cicho, tylko dla ciebie. O, ty jesteś piękniejsza od królowej. Jej piękność jest jak księżyc zimny, stojący nad pustynią Gobi. Jej włosy są jak chmury groźne i ciężkie, stłoczone przed nawałnicą. Jej miłość musiałaby przynieść nieszczęście.

ARSINOE

Nie, nie, pieści mnie przecież tak często!

HESRAMEL

Pieści ciebie? I ty nie drżysz pod jej dotknięciem?

ARSINOE

Nawykłam. Zrazu brał mnie strach, a potem żal. Ona nie mnie całuje, jeno jakieś przyśnienia swoje, których nie znam. Ja w takich chwilach bogatsza się czuję od niej i żal mi jej.

HESRAMEL

Kiedy mnie pierwszy raz wezwała w swe komnaty abym śpiewał, źrenice jej świeciły w mrocznej przestrzeni, jak dwa ognie zielone, błyszczały po ciemku jak dwa klejnoty złowrogie. Patrzyła ciągle w moją twarz, czułem jej wzrok przez spuszczone powieki, a gdym pieśń skończył, położyła mi rękę na czole. Jej ręce są chłodne jak bazalt i drzą tak dziwnie... Twoje ręce muszą być miękkie Arsinoe, ciepłe i pachnące różowem kwieciem migdału. Chciałbym żebyś mi położyła na oczach twoje miękkie dziecinne palce! O, połóż twą dłoń na moich oczach Arsinoe!

ARSINOE (sypiąc kwiaty na posadzkę).

O, nie teraz jeszcze! Później, skoro kwiat ostatni wytrząsnę z koszyka a zechcesz... Pragnienia lutnistów zmienne są. Patrz, już niewiele...