KRÓLOWA

Czekam na nie zawsze, jak nietoperz oślepły we dnie. Stęskniona dążę w blask miesięcznej nocy, w którym twarz moja chłodzi się i bieli, niby lotos omdlały, drzący na falach świętej rzeki.

Jak tu mocno lilie pachną! Za dużo nasypałaś dziś lilii, Arsinoe!

ARSINOE (nieśmiało).

Jutro święto umarłych. Wszystkie róże ścięto dziś w ogrodach. Tylko lilie, anemony i fiołki zostały. Niema już ani jednej róży w całym pałacu.

KRÓLOWA (kładzie się na łóżu).

Chciałabym utonąć dziś w różach. Zadławić się ich wonią. Chciałabym odebrać wszystkie umarłym, paść w morze róż, w zatopy róż... (po chwili). Ja jestem także umarła.

Hesramel! Umiesz ty jaką pieśń o różach? Taką, żeby aż woń gęsta biła z jej słów. Słodka, szalona woń. Żeby słowa padały czerwone w powietrze. Żeby... (nagleurywa). Zawsze rozmijam się z kwiatami, których pragnę i ze — wszystkiem.

(Opiera głowę o złotolite wezgłowie łóża).

O, jakaż noc przepiękna, przejasna! Czy wy też widzicie tę noc?

ARSINOE dziecinnie.

Noc jest tak jasna, że nawet świetlaki nie świecą. Zćmiły się niby iskry zdmuchnięte i latają czarne, podobne zwykłym owadom. Jeden tylko, na dnie kosza, tlił się jak blade próchno. Uleciał w powietrze i zgasł...

KRÓLOWA

Ty patrzysz na zgasłe świetlaki, na nędzne, czarne owady, widzisz je lecące koło twojej twarzy, ale piękna tej nocy zielonej dopatrzeć nie możesz, nie zdołasz! Jest za ogromne dla twojej drobnej, dziecinnej duszy, za przestrzenne, za mocne dla twoich złotowłosych szesnastu lat. Ty piękna ogarnąć jeszcze nie możesz. Ja je już widzę.

Mnie młodość już zaszła, jak słońce czerwone nad pustynią, nad piaszczystą, spaloną puszczą życia. Mnie piękność odeszła, zuchwała piękność mojej młodości, zaszła także jak ów dzień miniony, po którego skwarze, długo w noc jeszcze gorącość płyt nagrzanych czuję pod stopami. Okrada mnie życie jak złodziej, chyłkiem, podstępnie, bezkarnie, więc garnę się ku piękności przedwiecznej i żyję nią i żywię się nią, jak ów żebrak bezdomny co jutro dostanie czarkę ryżu i trzy daktyle w mieście umarłych.

Jesteś piękna królowo, jak te kwiaty pachnące mocno i słodko, owe białe, nocne kwiaty, które tylko o zmroku otwierają kielichy.