KRÓLOWA

Nie wiesz, jaka byłam, Arsinoe! Nie wiesz, jaką potęgą jest młodość i uroda wiosenna! Ty nie czułaś jeszcze nigdy pocałunku śmierci na ustach... Ale nadejdzie czas, kiedy około twoich oczu zaczną się kłaść cienie, kiedy życie swój rylec ostry przyłoży do twego czoła i cicho, cicho pocznie pisać — wyrok...

Przyjdzie godzina, w której będziesz płakać Arsinoe, płaczem głuchym i okropnym, bez łez, w której serce twe pójdzie na dno, jak kamień ciężki, płaczem, który sączy się w duszę, jak chytra a pewna trucizna.

A wtedy ci będzie straszno, Arsinoe, jako na dnie przepaści skalnej, z której nie masz wyjścia!

(Milczenie).

O, jak tu mocno lilie pachną! Zabierz je wszystkie i wynieś precz, gdzie chcesz! Może przed posąg Bereniki. Ona już nie omdleje z ich woni, a jej należą się kwiaty także.

(Arsinoe schyla się posłusznie i obiema rękami zgarniać poczyna łodygi liliowe).

Lubię ten dziewczęcy, wróżebny posąg o twarzy tajemniczej, zdolnej uśmiechu, o którym dziwy prawią. Prastary alabaster ma przejrzystość młodego ciała, przez które brzask różowy prześwieca.

HESPAMEL (z palcami na strunach zapatrzony w Arsinoe).

Chciałbym dziś śpiewać o tej dziewczynie dawno zmarłej, narzeczonej królewskiej, o którą słońce było zazdrosne. Majaczy mi przed oczyma jej strzelista postać. Widzę jej wielkie, dziecinne oczy i drobne, świeże usta dziewczyny. Pieśń o słońcu i Berenice. Czuję ją już na strunach. Są tu obie gdzieś blizko nas...

KRÓLOWA

O czemu nie było mi danem umrzeć jak ona?! O gdybym była w blasku dziewczęcej krasy padła zabita słońcem, jak ona! Podczas gdy mnie zabija powoli — czas!

Na wysokim tarasie królewskiego pałacu, tu, na tych samych płytach posadzki, czekała zdobywczych hufców, które wiódł Farao, młody zwy-cięzki syn słońca! Stała w południe skwarne, przez poręcz kamienną przegięta, powiewna, radosna, jak

Jesteś piękna królowo, jak te kwiaty pachnące mocno i słodko, owe białe, nocne kwiaty, które tylko o zmroku otwierają kielichy.

KRÓLOWA

Nie wiesz, jaka byłam, Arsinoe! Nie wiesz, jaką potęgą jest młodość i uroda wiosenna! Ty nie czułaś jeszcze nigdy pocałunku śmierci na ustach... Ale nadejdzie czas, kiedy około twoich oczu zaczną się kłaść cienie, kiedy życie swój rylec ostry przyłoży do twego czoła i cicho, cicho pocznie pisać — wyrok...