A i to może nieprawda. Patrzyłam sama tyle razy i nigdy jeszcze nie uśmiechnęła się do mnie.

(Wchodzi zwolna na schody. Lilie, których objąć nie moie, wymykają się jej z rąk i znaczą drogę przebytą).

KRÓLOWA (gdy Arsinoe znika w czarnym otworze drzwi).

Mówią także, że o pełnym księżycu, w taką noc jak dzisiejsza, posąg Bereniki uśmiecha się czasem ostygłemi usty. Jeżeli kto uśmiech ten na alabastrowej twarzy posągu zobaczy w taką chwilę, temu znaczona jest — śmierć... Tak mówią...

HESRAMEL (nieobecny myślami przez całą chwilę poprzednią).

Mam już gotową pieśń na strunach! Pieśń o słońcu i Berenice! Pozwól o dostojna, a wyśpiewam ci ją, nim pierzchnie, jak przyszła!

KRÓLOWA (siada na łóża).

Nie, nie! Chcę, żebyś mówił teraz ze mną, kiedy to dziecko odeszło, kiedy niema nikogo z nami prócz tej nocy miesięcznej i kwiatów... (gorącym szeptem). Połóż harfę i usiądź tu blizko i mów!

HESRAMEL

Otom jest, synowo słońca! Ale o czemże ja moge mówić z tobą, o można?! Jestem przy tobie tylko jak ten ptak wędrowny, co żyje aby ci śpiewał!

(Przyklęka u łóża królowej). KRÓLOWA

Nie, to ja raczej żyję dźwiękiem twej pieśni! Zawsze zdaje mi się, że serce moje jest harfą na której ręce kładziesz—twoje piękne, wysmukłe ręce...

HESRAMEL

Pozwól tedy bym ci pieśń moją najmłodszą wyśpiewał! Mam jej pełne piersi, pełną duszę. Struny harfy mojej drzą już przeczuciem tych słów, któremi serce moje dźwięczy! Pozwól bym ci je wygrał nim pierzchną!

KRÓLOWA (półprzytomnie).

Twoje oczy są ciemne i słodkie jak wino, Hesramel! Takiemi oczyma można widzieć rzeczy dziwne i niesłychane. Takie oczy mogą mieć tylko ci, którzy całowali uśmiechnięte, słońcem rozgrzane usta Bereniki w dyszące skwarne południe! O powiedz, czyś ty całował kiedy posąg Bereniki?

HESRAMEL

Nie, królowo!

KRÓLOWA

Więc czemu oczy twoje płoną tak dziwnie?

HESRAMEL

W oczach moich przegląda się chyba zaczarowana piękność twego kraju, czar srebrny twoich nocy i twoja własna światłość o potężna i piękna!

KRÓLOWA

Nie mów już nic. W twoich słowach dźwięczy zmącony ton... Ja go słyszę... Nie mów już

0 mnie nic! Tyś słyszał pewno także, że ja jestem umarła? Każde dziecko w Egipcie wie już o tem.

1 dlatego boją się mnie. Ty jeden się nie lękaj! Tobie jednemu nie zrobię nic złego!

Piękny jesteś, jak moja własna młodość co odeszła i w spaloną puszczę życia zapadła! Nie trwóż się! Ten nóż błękitny nie dotknie twojej piersi młodzieńczej. Nie bój się Hesramel, ty jeden nie bój się! Ty jeden.

(Milczenie).

Odwinęłam powijaki z paciorek i powijaki z płótna, jak blady motyl nocny wysnułam się z desek cedrowych, z wonnych, trumiennych desek, malowanych farbą złotą i purpurową — i przyszłam w blasku księżycowym do ciebie!...

(Szeptem).

Oni mówią, że Tyfon rzucił na mnie urok zły! Nie wierz temu, Hesramel! To nieprawda! Ja jestem umarła!

Czasem tylko śni mi się życie, wtedy wstaję z różowego sarkofagu i przez sen błądzę po ciemnych kurytarzach piramidy.

W blasku moich własnych źrenic poznaję rzezania ścienne i kolorowe zjawy czasów zamierzchłych oglądam!

Króle-zwycięzcy na tryumfalnych wozach,

Żeńcy na polach z sierpami,